Dom przy cmentarzu, T.I cz. 2 (Le Fanu Joseph Sheridan)
(strona 1) " Byłem za tym, aby przytoczyć list w całości, jest on bowiem zarówno bardzo osobliwy, jak i charakterystyczny. Niestety, mój wydawca postawił stanowcze veto, i przyznaję, iż miał słuszność. List zacnej starej damy jest, być..."

(strona 2) " był taki, jakiego pragnął i oczekiwał pan Harper, gdyż jego lordowska mość zamiast zmuszać przeciwnika o umieszczanie owych oświadczeń w aktach sądowych, ustąpił i zgodził się na zwolnienie dzierżawcy od spłaty czynszu. Bardzo..."

(strona 3) " dziesięciu lat, będąc sama w kuchni ujrzała nagle, podniósłszy wzrok, rzekomo tę samą pulchną, lecz arystokratycznie wyglądającą rękę i dłoń spoczywającą na szybie przy framudze. Ręka przesuwała się w górę i w dół,..."

(strona 4) " zapadła rzekomo w „omdlenie" i cały następny dzień była bardzo słaba. Pan Prosser będąc, jak słyszałem, człowiekiem trzeźwym i zarozumiałym, szydził z opowiadania o widmie i drwił z przerażenia swojej rodziny. On sam..."

(strona 5) " Wszystko odbyło się tak, jak pan Prosser sobie życzył. Ów ktoś oblegający jego dom, bynajmniej nie przestraszony nadejściem dwóch mężczyzn, stał się bardziej niecierpliwy; rodzaj klepania, który z początku zwrócił uwagę pana..."

(strona 6) " wym, a niektórzy dostali nieomal bzika na punkcie widma ręki. Pan Prosser sam obejrzał ślad i zlekceważył zjawisko, lecz, jak później się zaklinał, raczej aby uspokoić służbę aniżeli z własnego wewnętrznego przekonania. Kazał..."

(strona 7) " ser obszedł wkoło łóżko w samą porę, gdyż ujrzał, że drzwi od pokoiku garderobianego zamykają się pociągnięte, jak sądził, tą samą białą tłuściutką ręką. Otworzył drzwi gwałtownie i zajrzał w głąb pokoiku,..."

(strona 8) " Obie kobiety 'wyraźnie zobaczyły białą, tłustą rękę wystającą przez szparę w szafie i skrytą w cieniu kotary, z dłonią skierowaną w dół, ku głowie dziecka. Matka z krzykiem porwała dziecko, z łóżeczka i obie z niańką..."

(strona 9) " dzie, wiecie, zwłaszcza ludzie starzy, lubią mówić o tym, co ich najbardziej zaciekawia, zbyt często zapominając, że inni mogą już dawno mieć tego dość.   XIII W KTÓRYM PROBOSZCZ ODWIEDZA DOM „POD DACHÓWKĄ", A DOKTOR..."

(strona 10) " osobisty użytek, na kanwie swych własnych rosnących nadziei. Proboszcz Walsingham pojechał w dół miasteczka, do domu „Pod Dachówką", gdzie robotnicy podjęli już przygotowania, by uczynić ów dom nieco wygodniejszym. Wysokie drzwi..."

(strona 11) " wej w Ameryce, a również i o wstąpieniu do służby zagranicznej; przypuszczam jednak, że plany jego znajdowały się in nubibus . Jedynie bezsporne i jasne, było to, że był niespokojnym duchem i rwał się do jakiejś zmiany..."

(strona 12) " — Oczywiście nie ma rady, trzeba być miłym — podjął na nowo — nie mogę zrobić wiele, nie mogę go przemienić, wie pan — lecz jest mi go żal, doktorze Walsingham, więc staram się być dobrym dla niego, pan o tym wie. Przez..."

(strona 13) " XIV O TYM, JAK PUDDOCK UZDROWIŁ GŁOWĘ O'FLAHERTY'EGO; MIEJMY NADZIEJĘ, ŻE TEGO ROZDZIAŁU NIE PRZECZYTA NIKT DOBRZE WYCHOWANY   O'Flaherty żył w piekielnej niezgodzie z rumem, lecz mając krewkie usposobienie, upartą,..."

(strona 14) " itd., oraz na kosztowne artykuły toaletowe: „Wodę angielską", „Królową Węgier" ditto i „wody na wypadek przejedzenia". W końcu znalazł to, czego szukał, mianowicie „receptę mojej wspaniałej ciotki Bell na środek..."

(strona 15) " O'Flaherty usłyszał nagle głosy w pobliżu drzwi i, na Boga, jeden z pewnością należał do Magnolii. — Ta diablica z piekła rodem, Juddy Carrol — wściekał się później O'Flaherty — otworzyła drzwi; dobrze mi tak, skoro nie..."

(strona 16) " mi ustami, a" jasnowłosa Magnolia była najwyraźniej pełna przyjemnego zdziwienia i ciekawości. Myślę doprawdy, że gdyby w zasięgu ręki O'Flaherty'ego znajdował się pistolet, miałby pokusę wybawić się natychmiast z tego..."

(strona 17) " próbując przekonać samego siebie, że mimo wszystko nie wygląda aż tak źle, tym pełniejsze goryczy były jego uczucia. Och, ten wstrętny stary jedwabny szlafrok, oczy tak piekielnie czerwone i rozwichrzone włosy! Niech diabli porwą ten..."

(strona 18) " wlekła się bladością. — Widzę, sir, widzę po pana minie, to jest to, co pan myśli, jestem otruty! — Nie, nie, nie! szir, nie sządzę, aby był pan otruty — odpowiedział Puddock z oburzeniem, lecz i z pewnym zmieszaniem — to..."

(strona 19) " spojrzał z pogardą na grzbiet książki, lecz nie znalazłszy tam tytułu, powrócił do czytania recepty. Dwaj pozostali wlepili wzrok w jego twarz wstrzymując oddech, podczas gdy doktor odczytywał z powagą. Gdy doszedł mniej więcej do..."

(strona 20) " — Może jeszcze to uczynić, sir — zadrwił doktor z posępną odrazą. — Musi pana tutaj nieźle palić, co? — powiedział, uderzając go nagłym ruchem palca w żołądek. — A-a-a co to jest?... czy to... jak pan myśli... czy to..."

(strona 21) " — Czy... czy nic, doktorze... na miłość Boską... niech pan pomyśli... czy... zaklinam pana na wszystkie świętości... proszę, niech pan pomyśli... musi być coś — nalegał Puddock błagalnie. — Tak, taka jest kolej rzeczy,..."

(strona 22) " domyślić, z czego było zrobione. O'Flaherty, ów irlandzki atleta, skrzywił się nieświadomie i wzdrygnął jak małe dziecko na ten widok. Puddock zamieszał lek czubkiem łyżeczki do herbaty i zajrzał do słoika z widocznym obrzydzeniem,..."

(strona 23) " — No i co, zażył to, eh? Puddock uśmiechnął się miło i kiwnął potakująco głową. — Zabierz go pan więc na przechadzkę na godzinkę, a wszystko będzie w porządku. — Dziękuję, szir — odparł wesoło mały Puddock. —..."

(strona 24) " żyć się ich własnymi sztućcami; a teraz pasztet jest już rozkrojony i już ptaki zaczynają śpiewać! Udajmy się więc na Piętnaście Akrów, by zobaczyć, co z tego wszystkiego wyniknie. Z bocznego półbastionu Arsenału uwieńczonego..."

(strona 25) " godnie w zagłębieniu doliny nadrzecznej, gdzie tylu bohaterów skrzyżowało szpady i gdzie poległo tylu awanturników — była wyraźnie widoczna na pierwszym planie. Wszyscy znacie artyleryjską strzelnicę. Był to sam środek kolistego..."

(strona 26) " moi kochani, co wy obaj razem wzięci i radzę wam dla waszego dobra, nie przelewajcie krwi ludzkiej, nie wydobywajcie nawet waszych szpad, nie czyńcie tego, moi drodzy; nie dajcie się przekonać tym gentlemenom z armii, którzy zawsze są za..."

(strona 27) " — Można to tak nazwać — odparł O'Flaherty posępnie i być może z lekką goryczą w głosie. — I... i... i... nie chce pan powiedzieć... czemu, eh? — zapytał Puddock nieśmiało. — Mówię panu, Puddock, nie warto udawać,..."

(strona 28) " nicznego humoru i — jak później ogniomistrz oświadczył, gdy w podnieceniu wyrażał swoje zdziwienie (nigdy nie podejrzewał, iż mógł to być eliksir Sturka), w jaki sposób Puddockowi udało się przyrządzić taką truciznę. —..."

(strona 29) " trzymał, przybierając poprzednią przygarbioną postawę; na twarzy jego pojawił się okropny grymas, co wyglądało, jakby usiłował coś przełknąć. Jęcząc drżącym głosem, pochylał się coraz bardziej ku ziemi, aż wreszcie usiadł,..."

(strona 30) " znajdował się pod ręką, O'Flaherty'emu pozostało li tylko oczekiwać pomocy samej Natury. Puddock cisnął trójgraniasty kapelusz na ziemię i począł go deptać w przypływie chwilowego szału. — On umiera... Devereux... Cluffe......"

(strona 31) " czcigodny przyjaciel pan Nutter, przeciw któremu (niski ukłon w stronę Nuttera, odwzajemniony przez tegoż gentlemana) obecznie z przykrością wysztępuję, mógłby być zdolny... zdolny, szir, do otrucia jakiegokolwiek żyjącego..."

(strona 32) " dział Nutter sucho i wyniośle — nie ruszyłbym jednego włosa z pańskiej głowy, poruczniku Puddock. — Czy słyszy go pan? — wysapał O'Flaherty po raz pierwszy artykułowanymi słowami, uderzony tym niefortunnym zdaniem; rzeczywiście..."

(strona 33) " śniej? Cóż, sir, on jest pańskim starym przyjacielem, a pan nie mógłby prosić go, by dobrowolnie uderzył obnażoną szpadą w pierś swego przyjaciela. Nie, sir, rycerskość jest służebnicą chrześcijańskiego miłosierdzia i honor..."

(strona 34) " — Niedorzeczność, uspokój się, synu... uspokój się, spokój, spokój. Podtrzymywany z dwóch stron, ze swym małym sekundantem kroczącym z tyłu, ów cierpiący olbrzym zwalił się do karety, a za nim usadowili się w niej:..."

(strona 35) " — Ten wysoki — odparł Bligh. — O'Flaherty? Hej!... nie, na świętego Jerzego, choć istotnie... Frank Nutter jest jeszcze sprawny, na Jowisza — rzekł generał, wysuwając lornetkę i tłuste oblicze cal lub dwa ku przodowi. —..."

(strona 36) " zem udawali się powolnym krokiem do półbastionu, aby spokojnie obejrzeć to, co było do zobaczenia. To panna Becky Chattesworth nakłoniła biednego generała do owej obłudy. Prawdę mówiąc nie pieniądze, lecz, siła woli i niezachwiana..."

(strona 37) " — Słyszałem pańską siostrę, pannę Becky, mówiącą o tym równie przekonywająco — stwierdził Bligh. — Ach, nie wątpię — rzekł generał całkiem niewinnie, lekko pokasłując. Był to drażliwy temat do poruszania z..."

(strona 38) " i bardzo niskim ukłonem zaproszenie swego dowódcy; w rzeczy samej było dość tendre, co go ciągnęło w kierunku Belmont; mały Puddock wpisał do swego osobistego albumu wiele uroczych strof różnej długości i budowy, w których..."

(strona 39) " mnie kule biją, nakładam natychmiast na niego areszt — zagrzmiał generał, a jego małe oczka biegały dokoła to tu, to tam, jakby miały wyskoczyć z orbit w poszukiwaniu lekkomyślnego O'Flaherty'ego. — Gdzież jest adiutant, sir?..."

(strona 40) " Gertrudy, twarz ciotki Becky zaczerwieniła się, a jej przenikliwe spojrzenie z daleka przeszyło nieświadomego niczego porucznika. Brodę i nos zadarłszy do góry, z ustami lekko zaciśniętymi, ze złymi, gorączkowymi wypiekami na obu..."

(strona 41) " — Do widzenia, sir — rzekła ciotka Becky, energicznie i lekceważąco potrząsając głową. Ugodziwszy Puddocka strzałem swej najcięższej broni, odwróciła głowę w najwyższej pogardzie i oddaliła się wyniośle, całkiem..."

(strona 42) " XVIII W KTÓRYM OPOWIEDZIANO, JAK GENTLEMENI SIEDZIELI POPIJAJĄC KLARET I JAK DOKTOR STURK UJRZAŁ PEWNE OBLICZE Puddock znalazł   się w alei starych, dumnych topoli, przejechał mostek, a następnie pod łukowatym sklepieniem..."

(strona 43) " owej potrawy. Jego szczery śmiech rozlegał się często w całym pokoju i wszyscy zebrani odczuwali w przedziwny sposób obecność generała, która rozjaśniała i umilała wszystko wokół jak świąteczny, wesoło trzeszczący ogień na..."

(strona 44) " i gderliwej małej pani Sturk, znajdującej się w drugim końcu pokoju. Starszy gentleman o bardzo bladej twarzy, wysokim czole i ponurym wejrzeniu prowadził z nią ożywioną rozmowę; gdy tylko Puddock spojrzał na nieznajomego, natychmiast..."

(strona 45) " kańcach Chapelizod. Dangerfield, należy mu oddać sprawiedliwość, słuchał wielce uważnie. W istocie to on sam naprowadził ją na ów temat i w bardzo mądry sposób podtrzymywał rozmowę nie dopuszczając, by zboczyła na inne tory. Nie..."

(strona 46) " mienią serca jej wrogów lub choćby pomieszają im szyki, I każda z nich na widok tej drugiej, swej nieprzyjaciółki. po przeciwnej stronie ulicy wyobrażała ją sobie spowitą w ciemną burzową chmurę, z pękiem jasnych, migoczących..."

(strona 47) " mo iż pojmował je zaledwie w połowie), pomyślał więc sobie, jak wspomniałem, że choć Puddock jest miłym i niezwykle zabawnym sąsiadem, dającym z siebie wszystko, panna Gertruda chętnie zamieniłaby go na drewniany manekin, na..."

(strona 48) " nerała, że trząsł się i śmiał, aż łzy zrosiły jego poczciwe policzki. Mervyn natomiast i Dangerfield, obaj równie zaskoczeni co tkacz, przypatrywali się ciekawie młodemu wojakowi, który posiadał tak nieprzeciętną wiedzę. Klaret,..."

(strona 49) " coś złowieszczego, zwłaszcza gdy opowiadany żart lub anegdota miały posmak sarkazmu lub czegoś demonicznego. Sturkowi zdawało się, że obraz owego człowieka jako całość pasował w ogólnych zarysach do jakiegoś jego wspomnienia,..."

(strona 50) " „nikczemne i nienaturalne okrucieństwo!" Po tych. słowach Puddock zrobił użytek ze swej chusteczki w sposób raczej nerwowy. — To jest coś, czego nigdy sam nie przyrządzałem — to jest, nigdy nie widziałem, by ktoś to przyrządzał..."

(strona 51) " teki ze swymi rysunkami wykonanymi w Wenecji, aby zechciała je obejrzeć, na co panna Gertruda zgodziła się z uśmiechem. Po kolacji za namową generała Puddock dał solowy występ, który udał się znakomicie; gdy po występie goście stali..."

(strona 52) " Tłuściutki porucznik wyszedł bardzo szczęśliwy pomimo kilku małych przykrości, które go spotkały, i bardziej zakochany niż kiedykolwiek. On i jego towarzysz byli zamyśleni, przeto droga powrotna do domu odbyła się w całkowitym..."

(strona 53) " gwiazd i czarnej linii drzew zwieszających konary ponad mostem, aż wreszcie zakochany Cluffe, który lubił wygody i wiedział, co znaczy podagra, poczuł chłód nocy i uprzytomnił sobie nagle, że stoją zbyt długo, zamiast iść do domu i..."

(strona 54) " temu cokolwiek wyblakłemu symbolowi próżności wiszącemu na ścianie nad głównym siedzeniem, nie zaszkodziłoby nieco świeżej pozłoty i farby." — Powstało roszczenie — eh — dotyczące jednej stopy i dziewięciu cali od..."

(strona 55) " sadzki przez jego mocno wspartą stopę aż do mózgu, jak gdyby coś wołało „Tak, tu jestem!" — Och! Doprawdy? — spytał Dangerfield sucho, kiwnąwszy lekko głową, unosząc brwi i jedynie odsuwając się nieco w bok. — To była..."

(strona 56) " jeden z domów lorda Castlemallarda, co? Ten z dziurawym dachem i gnojówką obok narożnika? A gdzież jest karczma, którą zwą „Pod Łososiem?" Daje spory dochód, co? — I wreszcie: Słyszałem, że w rzece jest nieco pstrągów. Czy w..."

(strona 57) " kładnie, co Irons właśnie robi, z góry zakładała, że czyni coś złego. Jej lokator, kapitan Devereux, był dla niej jedyną ucieczką w takich okolicznościach; niewiele było rzeczy, które bawiły go bardziej niż burzliwe odwiedziny..."

(strona 58) " — Lecz przypuśćmy, pani, że po prostu udał się w górę rzeki i wziął z sobą wędkę... — Och! Wędkę, zapewne! Wiem, gdzie chce zarzucić wędkę, ten łotr! — Mówię pani — przekonywał „kapelan" — że jest pani w..."

(strona 59) " rżenie pani Irons; tak więc i tym razem wybuchnęła istnym potokiem oskarżeń, ożywiając je kilkoma mocnymi słowami, podobnie jak uczeni w prawie lubią przyprawiać akty oskarżenia i doniesienia słonymi przysłówkami i mocno pieprznymi..."

(strona 60) " głosiła jego żona, musiał istotnie być nadto ogromnym spryciarzem; albowiem, ogólnie biorąc, jego powierzchowność i zachowanie przedstawiały się dość przyzwoicie. W istocie mówiono, że nie gardził pokaźnym kubkiem ponczu, a..."

(strona 61) " miast się opanowując — jeśli nie dziś, to jutro, tak myślę; a bądź co bądź to grzech i hańba zostawiać biedną kobietę w takim przykrym przeświadczeniu, żeby nic nie wiedziała. Mógłby się utopić lub jeszcze coś gorszego —..."

(strona 62) " zarządcy drugiego. Sturk bowiem miał, we własnym mniemaniu, genialne zdolności do interesów wszelkiego rodzaju. Każdy, na kim spoczęło jego bezczelne spojrzenie, a kto załatwiał jakąś sprawę, czynił to źle i był „skończonym..."

(strona 63) " Służba w jego domu była nad wyraz nieliczna i skromna. Składała się jedynie z gospodyni, dwóch pokojówek wyglądających prawie równie staro jak ona, lokaja i chłopca stajennego, który sypiał w „Feniksie"; posiadał również dwa..."

(strona 64) " ku dowodu, iż jest inaczej) każdego brytyjskiego obywatela za człowieka uczciwego. Otóż, jeśli odwołalibyśmy się do zdania lorda Castlemallarda na temat charakteru Dangerfielda — a któż jest bardziej powołany do tego, by ów..."

(strona 65) " Toole już o tym wiedział, była tak samo nieświadoma niczego, jak i doktor sam). Szczęście, jak się okazało, sprzyjało mu, albowiem gdy już zabierał się do odejścia po wyrwaniu zęba trzonowego staremu Molloyowi, aby usprawiedliwić..."

(strona 66) " wielkie, niesamowite oczy w chytrą twarz doktora; a po chwili dodał: — Czemu nie zostawią mnie i moich spraw w spokoju, sir? — Lecz to się na nic nie zda, gdy będzie pan tak twierdził, ja to panu mówię — wykrzyknął mały Toole..."

(strona 67) " dziesięciu minut na kuchennym stole, gdy stara wdowa Foote wysłała do mnie służącą z pozdrowieniami i prośbą o odstąpienie jej dwóch ptaków, ponieważ wiedziała, że na moim półmisku mieści się tylko dwanaście sztuk. Tajemnica,..."

(strona 68) " niego, chcąc coś powiedzieć; rzuciwszy jednak spojrzenie przez ramię, ujrzał przechodzących obok ludzi i widząc, że im się przyglądają, poniechał swego zamiaru. Obie panie w Belmont miały takie miny, jak gdyby usłyszały jakąś..."

(strona 69) " na dobre i ostrym, przenikliwym głosem trąbki zagrała dziewczynie pobudkę. Gertruda zerwała się z łokciem wspartym o poduszkę, z szeroko otwartymi wielkimi oczyma, a sen jej rozproszył się i uleciał, pozostawiając jednak upiorne..."

(strona 70) " — Czy oświadczył ci swą miłość? — spytała ciotka, a na policzki jej wystąpiły dwie plamy, dodając jeszcze blasku płomieniom oczu. — Oczywiście, że nie — odparła młoda dama, rzucając wyniosłe spojrzenie, w którym..."

(strona 71) " vyn wdał się z nią w długą rozmowę; mówił dużo, lecz niespokojnie i wydawało się, że myśli jego błądzą gdzie indziej; później rozmawiaj z przejęciem — które było jedynie udane — jak osądziła ciotka Becky, przyglądając..."

(strona 72) " chlarza małego Puddocka, który krążył w pobliżu mając inne zgoła zamiary. Biorąc go pod ramię, choć mu nie przebaczyła, lecz go jedynie zatrudniła — rozróżnienie stosowane często przez dobrą królowę Elżbietę — ciotka..."

(strona 73) " XXIII O UROCZYSTEJ WIECZERZY W „KRÓLEWSKIM DOMU", O ZAPROSZONYCH GOŚCIACH, OKRUCHACH ICH ROZMÓW, ZADUMIE, SPORACH I OGÓLNEJ WESOŁOŚCI   W tym samym mniej więcej czasie odbywało się przyjęcie w „Królewskim Domu". Stary..."

(strona 74) " mieniach zachodzącego słońca, wśród grzmotów i tumanów kurzu, w otwartym powozie; przywiozła z sobą z prowincji łagodną małą siostrzenicę, która w ciągu całego obiadu przypatrywała się kącikami wystraszonych oczu swej..."

(strona 75) " sować i zna na pamięć więcej jardów francuskich i angielskich wierszy, niż ciotka Becky posiada weneckiej koronki i satynowych wstążek; jest też bardziej wykształcony niż ja. Ja? Ja! Czemu — „ja"? Cóż, u licha, Devereux ma z tym..."

(strona 76) " na i ani strzępka bielizny, który okrywałby jej nagość — trr — szuszu — grać czy płacić, na Finchley Common — buł — gul — najbardziej melancholijna prawda — cha, cha, cha! trr — szuszu — a stara lady Ruth gotowa..."

(strona 77) " dla mnie niż rozmowa — to bajka lub... lub sen, to takie ciekawe, nigdy nie wiem, doprawdy, co będzie za chwilę, czyż to nie cudowne? O czym ona teraz mówi? Cóż to ma za znaczenie? Jest tak dziwnie piękna — ona jest jak te irlandzkie..."

(strona 78) " mój honor, ta Bellamy jest pośmiewiskiem, kościotrupem i nędznym widowiskiem". — To nie powód — rzekła ciotka Becky, która jak zwykle podjęła słowną utarczkę i odpierała ataki w obronie Messopa i teatru Smock Alley — aby ją..."

(strona 79) " bie sprawiedliwy pogląd na tę przekwitłą, dobroduszną i zrujnowaną kobietą o wątpliwej sławie i raczej wzbraniała się przed słuchaniem jakichkolwiek plotek na jej temat. — Calcraft dał jej swą podobiznę w miniaturze —..."

(strona 80) " lecz wszystko to nie ma znaczenia, gdy skinie Wenus — a jeśli skinie — cha, cha! takie rzeczy naprawdę nie mają znaczenia, na pierwszy szelest sukni i zachęcające spojrzenie pary ładnych oczu — powtarzam — ładnych oczu,..."