Dom przy cmentarzu, T.I cz. 2 (Le Fanu Joseph Sheridan)
Strona 1
Byłem za tym, aby przytoczyć list w całości, jest on bowiem zarówno bardzo osobliwy, jak i charakterystyczny. Niestety, mój wydawca postawił stanowcze veto, i przyznaję, iż miał słuszność. List zacnej starej damy jest, być może, za długi; muszę się więc zadowolić kilkoma tylko krótkimi z niego urywkami.
W owym roku, gdzieś około 24 października, wybuchła dziwna kłótnia pomiędzy radnym miejskim Harperem
z High Street w Dublinie a lordem. Castlemallardem, który na zasadzie swego pokrewieństwa z matką młodego dziedzica podjął dla niego trud zarządzania malutkim majątkiem, w którego obrębie znajdował się dom „Pod Dachówką" lub „Pod Dahówką" — spotkałem się z obydwoma sposobami pisowni tego słowa. Ów radny miejski Harper zgodził się na wydzierżawienie domu dla swej córki, która wyszła za mąż za pewnego gentlemana o nazwisku Prosser. Ten ostatni umeblował dom, zawiesił zasłony i w ten czy inny sposób poniósł poważne wydatki. Państwo Prosser przyjeżdżali tam czasem w czerwcu, jednak gdy pani Prosser musiała rozstać się z większością swoich sług, doszła do wniosku, że nie może w tym domu mieszkać. Wówczas ojciec jej oświadczył lordowi Castlemallardowi jasno i wyraźnie, że nie wywiąże się z umowy o dzierżawę, gdyż dom był narażony na różne udręki i przykrości, których pan Prosser nie umiał sobie wytłumaczyć. W krótkich słowach stwierdził, iż dom był nawiedzony przez duchy, że żaden sługa nie zechce mieszkać tam dłużej niż parę tygodni i że po tym wszystkim, co rodzina jego zięcia tam wycierpiała, nie tylko powinien być usprawiedliwiony, że nie bierze domu nadal w dzierżawę, lecz że sam dom powinien być zburzony jako utrapienie całej okolicy i jako stała siedziba jakiegoś ducha stokroć gorszego niż złoczyńca w ludzkim ciele.
Lord Castlemallard wciągnął akt dzierżawy do rejestru w Departamencie Sprawiedliwości Ministerstwa Skarbu, aby zmusić radnego miejskiego, pana Harpera, do wywiązania się z kontraktu przez spłatę dzierżawy, lecz radny wystosował odpowiedź popartą przez nie mniej niż siedem długich oświadczeń świadków, złożonych pod przysięgą, których kopie zostały doręczone jego lordowskiej mości. Skutek